Niestety musiano zwiększyć dawkę adrenaliny dla Miłosza. Obecnie 1,2 ml/h. Nerki także nie pracują prawidłowo. Dowiedzieliśmy się, że zamierzają małemu założyć cewnik Tenckhoffa by oczyścić krew.
Miłosz teraz, czyli o 20.00 ma operację zakładania cewnika Tenckhoffa. Mały jest niewydolny krążeniowo i dlatego też prawidłowo nie pracuję nerki. Bedziemy u Małego jeszcze dzisiaj o 22-giej.
HLHS Serce Miłosza Zespół hipoplazji lewego serca operacja Norwooda Hemi Fontana połowa serca Fundacje
wtorek, 27 marca 2012
poniedziałek, 26 marca 2012
Adrenalina
26.03.2012 poniedziałek
W nocy zmniejszono dawkę adrenaliny o 0,1ml na godzinę. Bardzo się cieszymy"P
Dla Miłosza:
Po godz. 13 Małemu zamknęli mostek.. Operacja trwała około 1,5h. Nie mogliśmy skontaktować się z anestezjologiem dyżurnym, bo był i będzie na zabiegu. Weszliśmy do Miłosza i zobaczyliśmy kartkę z napisem "mostek otwarty". Ciepło się nam zrobiło. Pomyśleliśmy, że no cóż, tym razem jeszcze się nie udało. Po chwili przychodzi pielęgniarka i mówi, że Mały ma już mostek zamknięty a kartkę zapomniała zerwać. Z tej radości nawet nie mieliśmy do niej pretensji.
Czekamy teraz na reakcję małego, ale jak widać silnego organizmu. Trzymamy kciuki i jesteśmy szczęśliwi jak "gwizdki w czajniku":P
Włączyłem możliwość dodawania komentarzy.
W nocy zmniejszono dawkę adrenaliny o 0,1ml na godzinę. Bardzo się cieszymy"P
Dla Miłosza:
Śniący śniI nie drgnie przy tym mu powiekaCiśnienie wiąże mu snyA na mnie kawa czekaTeraz czekaI nie przyspiesza wcale oddechuNie traci siłUsta złożone w uśmiechuNa wznakCichutko niby nocna sosnaUśmiechem dotykamyA w koło rozkwita już wiosna
Po godz. 13 Małemu zamknęli mostek.. Operacja trwała około 1,5h. Nie mogliśmy skontaktować się z anestezjologiem dyżurnym, bo był i będzie na zabiegu. Weszliśmy do Miłosza i zobaczyliśmy kartkę z napisem "mostek otwarty". Ciepło się nam zrobiło. Pomyśleliśmy, że no cóż, tym razem jeszcze się nie udało. Po chwili przychodzi pielęgniarka i mówi, że Mały ma już mostek zamknięty a kartkę zapomniała zerwać. Z tej radości nawet nie mieliśmy do niej pretensji.
Czekamy teraz na reakcję małego, ale jak widać silnego organizmu. Trzymamy kciuki i jesteśmy szczęśliwi jak "gwizdki w czajniku":P
Małemu odstawili leki zwiodczające. Jak leki przestaną działać powinien się zacząć ruszać.
Włączyłem możliwość dodawania komentarzy.
niedziela, 25 marca 2012
Wiosna
niedziela
Stan bez zmian.
Życzenia od Cioci Mirki:
"Powiedz swojej Małej Żabce, że jest już wiosna - niech się budzi". Życzę łaski Bożej.
Stan bez zmian.
Życzenia od Cioci Mirki:
"Powiedz swojej Małej Żabce, że jest już wiosna - niech się budzi". Życzę łaski Bożej.
sobota, 24 marca 2012
Gorączka
sobota
Rano bezskutecznie próbowaliśmy się dodzwonić do anestezjologa dyżurnego. Udało nam się porozmawiać z lekarzem i odwiedzić Miłosza po godz. 13. W nocy nie było kryzysu. Decyzji o zamknięciu mostka nie podjęto. Mały gorączkuje 37.8C, tętno 202, saturacja 92%.
Wieczorem gorączka spadła do 37,2C, tętno 189, saturacja 93%. Jest lepiej mimo, że pani doktor mówi, że "stan bez zmian". Jednak my rodzice wiemy lepiej:P Papa śpimy z Miłoszem.
Rano bezskutecznie próbowaliśmy się dodzwonić do anestezjologa dyżurnego. Udało nam się porozmawiać z lekarzem i odwiedzić Miłosza po godz. 13. W nocy nie było kryzysu. Decyzji o zamknięciu mostka nie podjęto. Mały gorączkuje 37.8C, tętno 202, saturacja 92%.
Wieczorem gorączka spadła do 37,2C, tętno 189, saturacja 93%. Jest lepiej mimo, że pani doktor mówi, że "stan bez zmian". Jednak my rodzice wiemy lepiej:P Papa śpimy z Miłoszem.
piątek, 23 marca 2012
Iskierka
piątek
Ranek przywitał nas dobrymi wiadomościami. Mały noc miał spokojną a jego stan się stabilizuje:P
Panie Boże Dzięki!
O 13-stej stan bez zmian. Mały walczy, chce żyć. Śliczny ten mój synek.
Dzisiaj Miłosz dostał pierwszy prezent od pani Teresy u której wynajmujemy pokój. Dostał skarpetki, śpioszki, śliniaczki po jej wnuczkach. Bardzo się ucieszyłam. Dziękujemy w imieniu Miłosza. Skarpetki zawiozłam do szpitala, by je ubrali Małemu.
Dzisiaj też ciocie i wujkowie modlili się w Białogardzie o zdrowie dla naszego Miłoszka. Im też bardzo dziękujemy.
Dobrej nocy synku, Nasza Żabko. Jutro będzie lepiej. Kochamy Cię.
Ranek przywitał nas dobrymi wiadomościami. Mały noc miał spokojną a jego stan się stabilizuje:P
Panie Boże Dzięki!
O 13-stej stan bez zmian. Mały walczy, chce żyć. Śliczny ten mój synek.
Dzisiaj Miłosz dostał pierwszy prezent od pani Teresy u której wynajmujemy pokój. Dostał skarpetki, śpioszki, śliniaczki po jej wnuczkach. Bardzo się ucieszyłam. Dziękujemy w imieniu Miłosza. Skarpetki zawiozłam do szpitala, by je ubrali Małemu.
Dzisiaj też ciocie i wujkowie modlili się w Białogardzie o zdrowie dla naszego Miłoszka. Im też bardzo dziękujemy.
Dobrej nocy synku, Nasza Żabko. Jutro będzie lepiej. Kochamy Cię.
Kryzys
22.03.2012 czwartek
Rano zadzwoniliśmy do anestezjologa spytać o Miłosza. Dowiedzieliśmy się, że w nocy był kryzys. Musiano mu podawać adrenalinę. Zwiększono dawkę leków. Stan w końcu się ustabilizował. Czekamy do 13.00 aby wejść do niego. Bardzo się martwimy, ale wierzymy, że to przetrzyma. Kochamy Cię Miłoszku!
Na 18.30 pojechaliśmy do kościoła, by się pomodlić. Nasza rodzina zamówiła mszę w Garczegorzu i Elblągu. Wieczorem odwiedziliśmy Miłosza, stan nie uległ zmianie. Renata powiedziała małemu po cichu, że ma jutro być lepiej jak przyjedziemy rano.
Rano zadzwoniliśmy do anestezjologa spytać o Miłosza. Dowiedzieliśmy się, że w nocy był kryzys. Musiano mu podawać adrenalinę. Zwiększono dawkę leków. Stan w końcu się ustabilizował. Czekamy do 13.00 aby wejść do niego. Bardzo się martwimy, ale wierzymy, że to przetrzyma. Kochamy Cię Miłoszku!
Na 18.30 pojechaliśmy do kościoła, by się pomodlić. Nasza rodzina zamówiła mszę w Garczegorzu i Elblągu. Wieczorem odwiedziliśmy Miłosza, stan nie uległ zmianie. Renata powiedziała małemu po cichu, że ma jutro być lepiej jak przyjedziemy rano.
Operacja
21.03.2012 środa
Rano byliśmy u Miłoszka na kardiologii, mały już jest w łóżeczku. Chcieliśmy pobyć z Miłoszem przed operacją i dodać mu sił. Tuliłam go, bujałam, troszkę płakał bo był głodny. Pierwszy raz widzieliśmy jego szeroko otwarte oczy. Patrzył na nas.
O 8.30 zabrali go na salę operacyjną. Poprosiliśmy pielęgniarkę aby ochrzciła Miłosza wodą święconą. Operacja trwała od 9.00 do 13.20. Czas dłużył się niemiłosiernie. Czekaliśmy przed drzwiami sali operacyjnej do 13.40. Wyszedł prof. Moll i w krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że operacja przebiegała standardowo, ale w związku z dużym sercem (spuchniętym) nie można było zamknąć mostka. Miłosz jest w śpiączce farmakologicznej podtrzymywany lekami w całkowitym znieczuleniu. Teraz organizm Miłosza musi walczyć. Dostaje silne leki. Stan jest bardzo ciężki. Dopóki Miłosz nie będzie ustabilizowany nie wybudzą go. Może to potrwać nawet trzy dni.
Rozmawialiśmy z anestezjologiem która potwierdziła, że stan jest bardzo ciężki i kolejne trzy doby będą decydujące.
Pozwolono nam na chwilkę wejść do syna na salę pooperacyjną. Widok straszny.
Zadzwoniliśmy do o. Marka i poprosiliśmy o chrzest. Mały został ochrzczony o godz. 17. Był to chrzest z wody. Ojciec ochrzcił syna imieniem Miłosz Robert. Wypisał zaświadczenie. Podziękowaliśmy i poszliśmy na mszę pomodlić się za Miłosza.
Rano byliśmy u Miłoszka na kardiologii, mały już jest w łóżeczku. Chcieliśmy pobyć z Miłoszem przed operacją i dodać mu sił. Tuliłam go, bujałam, troszkę płakał bo był głodny. Pierwszy raz widzieliśmy jego szeroko otwarte oczy. Patrzył na nas.
O 8.30 zabrali go na salę operacyjną. Poprosiliśmy pielęgniarkę aby ochrzciła Miłosza wodą święconą. Operacja trwała od 9.00 do 13.20. Czas dłużył się niemiłosiernie. Czekaliśmy przed drzwiami sali operacyjnej do 13.40. Wyszedł prof. Moll i w krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że operacja przebiegała standardowo, ale w związku z dużym sercem (spuchniętym) nie można było zamknąć mostka. Miłosz jest w śpiączce farmakologicznej podtrzymywany lekami w całkowitym znieczuleniu. Teraz organizm Miłosza musi walczyć. Dostaje silne leki. Stan jest bardzo ciężki. Dopóki Miłosz nie będzie ustabilizowany nie wybudzą go. Może to potrwać nawet trzy dni.
Rozmawialiśmy z anestezjologiem która potwierdziła, że stan jest bardzo ciężki i kolejne trzy doby będą decydujące.
Pozwolono nam na chwilkę wejść do syna na salę pooperacyjną. Widok straszny.
Zadzwoniliśmy do o. Marka i poprosiliśmy o chrzest. Mały został ochrzczony o godz. 17. Był to chrzest z wody. Ojciec ochrzcił syna imieniem Miłosz Robert. Wypisał zaświadczenie. Podziękowaliśmy i poszliśmy na mszę pomodlić się za Miłosza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
